Ciasteczka gryczano – karbowe.



„Czarne kamyczki”, czyli ciasteczka gryczano-karbowe są u nas ostatnio absolutnym hitem i znikają prawie z prędkością światła
Przepis wyjściowy (w wersji wegańskiej) znalazłam   tutaj
O źródło, dzięki Ci! Moja wersja jest z jajkami (my akurat jemy ich całkiem sporo) i bez cukru. 
Wygląda następująco:
Ciasteczka gryczano-karobowe.
Składniki:
·        250ml mąki gryczanej
·        200ml mąki orkiszowej pełnoziarnistej
·        150ml mąki kukurydzianej (lub owsianej)
·        150 ml karobu
·        2 łyżki mielonego złotego lnu
·        1 łyżeczka soli
·        1,5 łyżeczki sody
·        3 łyżki oleju rzepakowego nierafinowanego (lub innego ulubionego)
·        7 łyżek oleju kokosowego (jeżeli nie ma to też rzepakowego lub innego ulubionego)
·        3 łyżki syropu z agawy
·        7 łyżek syropu daktylowego
·        1 łyżka ekstraktu z wanilii
·        3 jajka
·        0,5 szklanki posiekanych migdałów (niezbyt drobno)
Wykonanie:
Trzy rodzaje mąki, karob, mielony len, sól i sodę zmieszać w jednej misce. 
W drugiej misce utrzeć ze sobą oleje, syropy i wanilię. Zawartości obu misek połączyć i dodać jajka. Wyrobić ciasto. Na koniec dodać posiekane migdały i “powgniatać” je w ciasto.
Uformować 2-4 wałki (w zależności od tego, jakiej wielkości chcemy ciasteczka). Zawinąć je w folię aluminiową i włożyć do lodówki na ok. 1h do schłodzenia. Po wyjęciu pokroić wałeczki w plasterki, każdy plasterek uformować w rękach – np.: w kształt kamyczków. „Kamyczki” układać na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Piec w piekarniku w 180C przez ok. 15min.
Dodatkowo ciasteczka możemy udekorować migdałami i/lub orzechami nerkowca, np.: w kształcie buziek, czy ptaszków. 
Oto jak ciasteczka wyglądały w naszej „kamyczkowej” wersji:

 

Oraz w wersjach kreaturnych:

 
A ile moje Kozuchy mają przy tym zabawy – po pierwsze przy samym robieniu ciasteczek:
Tu jak widać zarówno Majka, jak i Mysza świetnie spisywały się przy mieszaniu suchych składników
A po drugie Dziewczyny mają masę zabawy przy układaniu „kamyczków” w różne kompozycje i przekładaniu ich np.: z blachy na talerze i z talerzy do pudełek na ciasteczka i tak w różnych konfiguracjach ;))


Podsumowując ciasteczka są u nas absolutnym hitem, zarówno pod względem smakowitości (a już Majeczka to naprawdę potrafi zjeść ich hurtową ilość), jak i wszelkich zabaw i działań manualnych
I dobrze nam ciasteczkowo tak
I Wam niech też będzie tak dobrze
Bon appetit!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *